
Odkąd w kwietniu prezes Polskiej Grupy Energetycznej (PGE) Wojciech Dąbrowski w wywiadzie dla Bloomberga powiedział o możliwości wydzielenia aktywów węglowych ze spółek energetycznych, a później prace nad takim modelem potwierdził wicepremier Jacek Sasin, otoczenie rynkowe – a z czasem i same spółki z branży – uznały to za pewnik.
Perspektywa uwolnienia firm od niechcianej i kulejącej „wydobywczej nogi” spowodowała, że ich notowania przestały tak gwałtownie lecieć w dół. Pojawiły się kolejne deklaracje o zwrocie ku zielonej stronie mocy, czego kulminacją była zapowiedź neutralności klimatycznej PGE do 2050 r.
Ten artykuł przeczytasz w ramach płatnego dostępu
Nie masz konta? Zarejestruj się
-37256087.png)
-37256079.png)

