
Mimo kolejnych głosów o ewentualnym wydłużeniu działania reaktorów jądrowych, ruch ten nie będzie miał decydującego znaczenia dla bilansu energetycznego naszych sąsiadów. Wyjątkiem jest Bawaria.
Obecnie w Niemczech działają trzy ostatnie elektrownie jądrowe: Isar 2, Emsland i Neckarwestheim 2. Zgodnie z planem mają one być zamknięte pod koniec roku. Tymczasem w ubiegłym tygodniu kanclerz Olaf Scholz stwierdził, że ewentualne przedłużenie ich działania może mieć sens. To zmiana w stosunku do tego, co mówił jeszcze kilka tygodni wcześniej, gdy deklarował, że to jest niemożliwe. Czy to oznacza, że za Odrą dojdzie do atomowej rewolucji? Zdecydowanie nie. Mimo że badania społeczne pokazują coraz większą aprobatę Niemców, nawet wyborców partii Zielonych, dla energii atomowej, to wielkich zmian nie ma się co spodziewać z co najmniej kilku powodów.
Ten artykuł przeczytasz w ramach płatnego dostępu
Nie masz konta? Zarejestruj się
-37256087.png)
-37256079.png)

