Zwiń

Nie masz konta? Zarejestruj się

Klimat czy gospodarka? Sami wpędziliśmy się w dylemat

Marceli Sommer
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
wiatraki oze energetyka elektrownia
ShutterStock

W dyskusji, jaka towarzyszy wprowadzaniu nowych ceł ochronnych na chińskie technologie, wybija się fundamentalna sprzeczność. Bez częściowego przynajmniej zamknięcia rynków przed masowo produkowanymi w państwie środka pojazdami elektrycznymi, bateriami czy panelami słonecznymi zielony przemysł w świecie zachodnim jest praktycznie bez szans. Jeśli jednak ograniczenia w handlu z dominującym dostawcą przekroczą pewną masę krytyczną, a dynamika konfliktu handlowego między potęgami zacznie pchać nas w kierunku realnego decouplingu – ekonomicznego rozwodu między naszymi gospodarkami, ambitne cele klimatyczne mogą stanąć pod znakiem zapytania.

Restrykcje handlowe – jak można przeczytać na łamach wielu gazet – prędzej czy później spowolnią transformację i zwiększą jej koszty. Powrót protekcjonizmu uderzy też w negocjacje klimatyczne na poziomie globalnym. To oczywiście realne ryzyka. Rzecz w tym, że nie jest to kwestia wyboru, lecz obowiązującego już wieloletniego trendu. Można się co najwyżej zastanawiać, jak ukształtować nowy protekcjonizm, jak utrzymać go w ryzach, a nie – czy w ogóle taki kierunek dopuścić.