
Mimo zielonego wzmożenia globalny system energetyczny emituje więcej niż przed pandemią.
Popandemicznemu odbiciu towarzyszy zaskakująco wysoki wzrost emisji. Z najnowszych danych ze światowej energetyki wynika, że gospodarki odbudowują się na szaro, a ich klimatyczny ślad był w ostatnim półroczu o 5 proc. wyższy niż przed pandemią. Tymczasem wszystkie scenariusze neutralności klimatycznej wymagają, by emisje spadały, i to szybko – już w połowie dekady powinny być o ok. 20 proc. niższe niż w 2020 r. Dlaczego CO2 w atmosferze jest wciąż więcej, mimo inwestycji w OZE? Według ekspertów przyczyną jest m.in. niewystarczające tempo rozbudowy zielonych źródeł. Jednocześnie rośnie zapotrzebowanie na prąd, więc kraje posiłkują się brudną energią z węgla. Emisje spadają w UE, a w nieco mniejszym stopniu także w USA, ale nie jest powiedziane, że ten trend się utrzyma, kiedy popyt na energię wzrośnie. W dodatku skutki wysiłków klimatycznych tej części świata nikną w obliczu węglowego napędu stosowanego przez Pekin.
Ten artykuł przeczytasz w ramach płatnego dostępu
Nie masz konta? Zarejestruj się
-37256087.png)
-37256079.png)

