To państwa, które – tak jak Polska – w pogoni za Zachodem oparły się na paliwach kopalnych, są dziś kluczowe dla przyszłości planety. Wiele z nich ma tymczasem opory przed zwiększaniem klimatycznych ambicji. Da się to zrozumieć.
Naturalne wydaje się oczekiwanie, że najbogatsi wezmą na siebie ciężary transformacji, a kraje rozwijające się, które historycznie emitowały mniej, pójdą za nimi w momencie, kiedy uzyskają odpowiednie wsparcie, a technologie potanieją. Ale ważnym źródłem niechęci do zielonej polityki w tych państwach było w ostatnich latach dostrzeżenie, że najgłośniejsi jej orędownicy sami nie traktują swoich deklaracji poważnie.
Ten artykuł przeczytasz w ramach płatnego dostępu
Nie masz konta? Zarejestruj się
-37256087.png)
-37256079.png)

