Zwiń

Nie masz konta? Zarejestruj się

Derusyfikacja po niemiecku. Tak Berlin zerwie z uzależnieniem surowcowym od Rosji

Maciej Miłosz
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Olaf Scholz, kanclerz Niemiec
Olaf Scholz, kanclerz Niemiec
EPA/PAP

Będą pływające terminale LNG, ułatwienia przy budowie m.in. wiatraków i przejmowanie kontroli nad strategicznymi spółkami.

Niemcy należą do tych europejskich krajów, które są w dużym stopniu zależne od importu rosyjskiego gazu. W ubiegłych dwóch latach importowali stamtąd ok. 50 proc. zużywanego paliwa, czyli ok. 50 mld m sześc. rocznie. Dla porównania: to prawie tyle, co Polska zużyła przez ostatnie trzy lata. – Kolejne rządy Republiki Federalnej Niemiec przez lata świadomie uzależniały niemiecką gospodarkę od taniego surowca z Rosji. Elity polityczno-biznesowe wierzyły, że to jest obopólne uzależnienie obu krajów. Dziś jest jasne, że jest ono asymetryczne i na niekorzyść Niemiec – tłumaczy Michał Kędzierski, analityk specjalizujący się w niemieckiej energetyce w Ośrodku Studiów Wschodnich.