
Spółki węglowe nie mogą przerzucić niesprzedanego w Europie towaru do Chin, bo nie mają którędy go dostarczyć.
Zakaz sprowadzania rosyjskiego węgla do Unii Europejskiej ostatecznie wszedł w życie 10 sierpnia. Na UE i Japonię, która dołączyła do sankcji, przypadało łącznie 30 proc. eksportu tego surowca. Z punktu widzenia władz regionów, na których terenie znajdują się kopalnie, problem jest poważny, ponieważ niesprzedanego na Zachód węgla nie da się w prosty sposób przerzucić do państw, które nie obłożyły Rosji sankcjami. Resort energetyki w najgorszym scenariuszu spodziewa się w tym roku spadku wydobycia o 17 proc., a eksportu - nawet o 30 proc. Według rosyjskiego wydania „Forbesa” rosyjskie firmy stracą na tym równowartość do 8 mld euro rocznie.
Ten artykuł przeczytasz w ramach płatnego dostępu
Nie masz konta? Zarejestruj się
-37256087.png)
-37256079.png)

