
Gdybyśmy od 2017 r. rozwijali energetykę wiatrową na lądzie, dziś mielibyśmy nadwyżkę węgla, zamiast borykać się z jego brakiem.
Dzisiejsze potrzeby Wielkiej Brytanii w zakresie dostaw gazu ziemnego byłyby o 13 proc. niższe, gdyby nie decyzje i zaniechania konserwatywnych rządów ostatniej dekady, które postawiły na ograniczenie „zielonego szajsu” (określenie b. premiera Davida Camerona), czyli subsydiów wspierających inwestycje w OZE i efektywność energetyczną - wynika z opublikowanej kilka dni temu analizy think tanku Carbon Brief. Analitycy oszacowali jednocześnie, że bez OZE zapotrzebowanie brytyjskiej energetyki na gaz byłoby dokładnie dwukrotnie wyższe niż obecnie i wyniosłoby ponad 50 mld m sześc.
Ten artykuł przeczytasz w ramach płatnego dostępu
Nie masz konta? Zarejestruj się
-37256087.png)
-37256079.png)

