Zwiń

Nie masz konta? Zarejestruj się

Ustawa wiatrakowa: 500 czy 700 m? Różnice liczone w gigawatach

Marceli Sommer
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Jaką różnicę robi 200 m
Jaką różnicę robi 200 m?
Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe

Pozornie niewielka zmiana wprowadzona w projekcie regulacji dla energetyki wiatrowej może oznaczać utratę połowy potencjału rozwoju tej branży do końca dekady – wynika z wyliczeń, których dokonał dla DGP brytyjski think tank Ember.

Od 2016 r. branżę wiatrową obowiązuje tzw. zasada 10H , która określa minimalną odległość między budowanymi na lądzie turbinami wiatrowymi a zabudowaniami mieszkalnymi jako 10-krotność wysokości instalacji (masztu z wyprostowaną łopatą) – w praktyce ok. 1,5 km. Wyklucza to z takich inwestycji ponad 99 proc. powierzchni Polski. Rząd chciał, żeby – jeśli pozwoli na to miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego – postawienie turbiny umożliwić już 500 metrów od zabudowań. Przeciwnych zapowiadanej od 2019 r. zmianie była część polityków PiS, na czele z b. minister edukacji Anną Zalewską, oraz ziobryści, którzy w zeszłym roku opowiedzieli się za utrzymaniem co najmniej 1000 metrów minimalnej odległości dzielącej lądowe wiatraki od budynków. W zeszłym tygodniu większość posłów zasiadających w komisjach energii i samorządu, pracujących nad projektem, zgodziła się na poprawkę, która określa nowy dystans na 700 m.