
Rynek zielonych instrumentów finansowych rośnie, a wraz z tym powracają pytania o greenwashing.
Co do zasady sens zielonych obligacji jest prosty: przychody z nich są „znaczone” i kierowane na inwestycje o korzystnym wpływie na środowisko. Dzięki temu firmy, fundusze, banki i inne podmioty chcące pożyczyć środki z rynku finansowego mogą przyciągnąć inwestorów, którym zależy na proekologicznej wartości dodanej z zaangażowanych pieniędzy. Wiele wskazuje jednak na to, że w praktyce wart już prawie 1 bln dol. rocznie rynek nie działa tak, jak powinien, a możliwości pociągnięcia emitentów tego typu papierów dłużnych do odpowiedzialności są coraz bardziej ograniczone.
Ten artykuł przeczytasz w ramach płatnego dostępu
Nie masz konta? Zarejestruj się
-37256087.png)
-37256079.png)

