Zwiń

Nie masz konta? Zarejestruj się

Turyści śmiecą, a gminy są w kropce

Mateusz Karciarz
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
śmieci plaża
Jak mogą radzić sobie gminy turystyczne z dodatkową masą odpadów komunalnych zostawianych przez turystów w miejscach publicznych?
Shutterstock

W okresach letnich na wywóz odpadów wydają krocie. Brakuje im jednak skutecznych mechanizmów, by pozyskać dodatkowe środki na pozbywanie się – szczególnie z miejsc publicznych – kosztownych, nadmiarowych ton odpadów. Być może większe możliwości da im nowelizacja ustawy czystościowej - pisze Mateusz Karciarz, prawnik w Kancelarii Radców Prawnych Zygmunt Jerzmanowski i Wspólnicy sp.k. w Poznaniu.

Jak mogą radzić sobie gminy turystyczne z dodatkową masą odpadów komunalnych zostawianych przez turystów w miejscach publicznych? I czy można zrobić tak, by również i oni partycypowali w kosztach ich utylizacji? Dziś to problem systemowy, na który można znaleźć co najwyżej doraźne rozwiązania. Nie są one idealne, a w większości przypadków mogą wręcz przysporzyć samorządom więcej problemów niż korzyści.

Sprawa wydaje się prosta wtedy, gdy gminnym systemem objęte są wszystkie nieruchomości niezamieszkałe, a więc również te, na których świadczone są usługi hotelarskie. Ale tylko pozornie, bo nie każda miejscowość turystyczna przyciąga na tyle, aby w niej nocować. A poza tym środki pochodzące z opłat od właścicieli hoteli czy pensjonatów są w odpowiedniej wysokości tylko wtedy, gdy nalicza się je tzw. metody od wody, zgodnie z art. 6j ust. 3a ustawy z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 888.). W przypadku pozostałych rodzajów nieruchomości niezamieszkałych stosowana jest klasyczna metoda – od liczby zadeklarowanych pojemników, w stosunku do których maksymalne stawki ustawowe były dotychczas poniżej rzeczywistych kosztów ich opróżniania (art. 6k ust. 2a pkt 5 ustawy). Ma się to jednak zmienić mocą najnowszej nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach będącej na ostatnim etapie prac legislacyjnych, która zakłada kilkukrotny wzrost stawek od zadeklarowanych pojemników.

Opłata klimatyczna

Niektóre z gmin turystycznych są uprawnione do pobierania tzw. opłat klimatycznych, czy też ściślej mówiąc – opłaty miejscowej albo uzdrowiskowej. Maksymalne stawki takiej opłaty określone są w ustawie z 12 stycznia 1991 r. o podatkach i opłatach lokalnych (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1170; ost.zm. z 2021 r. poz. 401). Czy można z niej zasilić system odpadami komunalnymi? Nie do końca, bo o ile w przypadku opłaty miejscowej brak jest wyraźnego wskazania, na co musi być ona wydatkowana, o tyle przy opłacie uzdrowiskowej, którą mogą pobierać w wyższej wysokości tylko określone gminy, jest wyraźne wskazanie, w jaki sposób ma ona zostać wydana (dodatkowo gminy te otrzymują tzw. dotację uzdrowiskową z budżetu państwa w wysokości równej wpływom z tytułu tej opłaty). Wśród celów, na jakie mogą być wydatkowane zarówno taka opłata, jak i dotacja uzdrowiskowa, znajduje się m.in. spełnianie wymagań w zakresie gospodarki odpadami czy też rozwój infrastruktury komunalnej w celu zaspokajania potrzeb kuracjuszy. Tym samym, jak najbardziej dopuszczalne byłoby np. przyjęcie, że określona kwota – np. 1 zł – z pobieranej od turystów opłaty uzdrowiskowej (oraz opłaty miejscowej, co do której – jak już wskazano – brak jest wyraźnych wymogów co do jej wydatkowania) będzie przeznaczana na system gospodarki odpadami komunalnymi czy przynajmniej na rozwój infrastruktury śmieciowej, czyli np. na nowe pojemniki w miejscach publicznych. W przypadku wielu gmin uzdrowiskowych problemem może być jednak to, że pobieranie opłat uzdrowiskowych, nawet w maksymalnej wysokości, nie pozwala na pokrycie kosztów realizacji dodatkowych zadań. Poza tym w ostatnich latach turyści coraz częściej kwestionują pobieranie ww. opłat, zwłaszcza przez gminy z bardzo zanieczyszczonym powietrzem. Skutkiem tego jest czasami unieważnienie przez sądy administracyjne uchwał określających wysokości stawek opłat uzdrowiskowych.

Należy też pamiętać, że tzw. opłata klimatyczna nie jest pobierana od wszystkich turystów, a jedynie od tych, którzy spędzają co najmniej jedną dobę w miejscach oficjalnie świadczących usługi hotelowe. Tym samym spod opłaty „wymykają” się przyjezdni, jednodniowi turyści oraz ci, którzy nocują w prywatnych niezarejestrowanych kwaterach. Aby taką opłatą objąć również te osoby, konieczna byłaby zmiana przepisów, np. na wzór niemiecki, gdzie odpowiednik naszej opłaty klimatycznej musi uiścić każda osoba, która przebywa w miejscowości choć przez chwilę, a nie jest jej mieszkańcem (np. przez zakupienie odpowiedniego biletu w specjalnym automacie).

Wpływy z biletów i komunikacji?

W przypadku biletów, to jedną z możliwości pozyskania dodatkowych środków od turystów na utrzymanie czystości i porządku jest choćby postanowienie o przeznaczeniu określonego procentu wpływów z biletów uprawniających do korzystania z komunikacji miejskiej (np. z linii stricte turystycznych) lub umożliwiających wstęp do różnego rodzaju gminnych atrakcji. W tym pierwszym przypadku największym problemem jest jednak to, że sama komunikacja publiczna jest działalnością mało dochodową, wymagającą w wielu przypadkach dofinansowania. Tym samym trudno oczekiwać, by gminy akurat z tego źródła zaczęły przeznaczać środki na czystość, gdy w konsekwencji i tak będą musiały dopłacić, tylko że zamiast do śmieci, to jeszcze więcej do komunikacji.

Łatwiejsza może być próba pozyskania części środków z biletów wstępu do gminnych atrakcji (np. złotówka z każdego biletu). Ale i w tym przypadku mogą pojawić się problemy, np. gdy placówka jest zarządzana przez państwową, a nie samorządową instytucję kultury. Przykładem jest propozycja radnych z Malborka, którzy zaproponowali, aby Muzeum Zamkowe partycypowało w kosztach utrzymania czystości na terenie całego miasta. Barierą okazała się właśnie forma prawna muzeum, otóż podlega ono bezpośrednio Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które w tych kosztach nie chciało partycypować. Gmina zaś nie miała możliwość „przymuszenia” zarządzającego do dzielenia się z nią wpływami z biletów wstępu.

Pozyskanie takich środków w przypadku atrakcji zarządzanej przez gminną instytucję kultury też może wcale nie być proste. Problemem bowiem może się okazać przepływ środków z tej instytucji do gminy. Trzeba bowiem pamiętać, że każda samorządowa instytucja kultury posiada odrębną od gminy osobowość prawną. Dodatkowo działalność takich placówek w wielu przypadkach również jest niedochodowa, więc pozbawianie ich nawet części dochodów może skończyć się tym samym, co w przypadku działalności komunikacji publicznej, tj. koniecznością dofinansowania tej działalności z budżetu gminy.

Mandaty za zaśmiecanie

Inną możliwością podreperowania budżetu na cele odpadowe mogłyby być częstsze kontrole straży gminnych, które w razie niewłaściwego pozbywania się śmieci, nakładałyby za to mandaty. Przy czym istotne jest, by mandat rzeczywiście był wystawiony przez straż gminną, a nie policję, bo tylko wówczas środki z mandatów faktycznie pozostają w kasie gminy. Warto też przypomnieć, że dziś najmniejsza kara za zaśmiecanie miejsc publicznych to 50 zł (w planach Ministerstwa Klimatu i Środowiska jest jej podwyższenie do co najmniej 300 zł). ©℗

Liczby mówią same za siebie

W Mielnie poza sezonem turystycznym wytwarza się miesięcznie ok. 268 t odpadów. Gdy przychodzą miesiące wakacyjnie, liczba ta rośnie siedmio-, a nawet ośmiokrotnie.

W Jastarni (obejmuje swoim systemem odpadowym Juratę i Kuźnicę) w styczniu br. waga wszystkich zebranych odpadów wyniosła ponad 115 t, zaś w lipcu już aż 459 t.

Podobnie jest na Helu, gdzie w kwietniu br. łącznie zebrano 120 t śmieci (zmieszane i selektywne), a w lipcu prawie 287 t. Osobnym problemem są śmieci z koszy ustawionych w miejscach obleganych przez turystów. Jak mówi Ryszard Burczyk ze spółki Eko-Hel zajmującej się odbiorem i zagospodarowaniem śmieci z terenu gminy Hel, choć w tym roku koszy jest trzy razy więcej niż w ubiegłorocznym sezonie, to już w południe są one całkowicie zapełnione. 

Opr.

Dopłacanie niebawem

W wielu polskich gminach problem ze zbilansowaniem budżetu nie dotyczy tylko samego budżetu gminy, ale również tzw. budżetu śmieciowego. Obecnie obowiązujące przepisy – mimo że nie wprost – to wskazują na konieczność samobilansowania się systemu gospodarowania odpadami komunalnymi (z drobnymi wyjątkami, jak np. możliwość wprowadzenia zwolnień dla rodzin wielodzietnych czy osób najmniej zarabiających). Oznacza to, że gmina nie powinna ani zarabiać na odpadach komunalnych, ani też dokładać do nich z innych źródeł niż te pobierane od właścicieli nieruchomości (tzw. opłaty śmieciowe). W praktyce jednak jest to tylko założenie, bowiem żadna jednostka nie jest w stanie co do złotówki oszacować kosztów systemu. Wiele samorządów wychodzi też z założenia, że żaden przepis nie zakazuje dopłacania do systemu, więc to robią. Dzieje się to przy cichym przyzwoleniu organów nadzoru (zwłaszcza regionalnych izb obrachunkowych), które co prawda raz na jakiś czas przypomną, że system rzeczywiście powinien się samobilansować, jednakże za tymi słowami nie idą żadne czyny.

Powyższy problem ma rozwiązać będąca już na ostatniej prostej najnowsza nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach – jednakże nie w taki sposób, jak powinna. Nowelizacja ta co prawda pośrednio potwierdza, że obecnie mamy do czynienia z obowiązkiem samobilansowania się systemu, jednakże od jej wejścia w życie zaistnieje możliwość „pokrywania części kosztów gospodarowania odpadami komunalnymi z dochodów własnych niepochodzących z pobranej opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi” (nowy ust. 2da w art. 6r ustawy). Tym samym gminy uzyskają niczym nieograniczoną możliwość dopłacania do systemu – niczym nieograniczoną, bowiem inaczej nie sposób uznać pozornych warunków przewidzianych w przywołanym ust. 2da art. 6r ustawy, tj. w przypadku gdy środki pozyskane z opłat śmieciowych są niewystarczające na pokrycie kosztów funkcjonowania systemu lub gdy celem dofinansowania systemu przez JST jest obniżenie opłat dla właścicieli nieruchomości.