Wielkiej Brytanii doskwierają nie tylko kolejki na stacjach benzynowych. Znacznie poważniejsze są problemy spowodowane wysokimi cenami gazu i energii elektrycznej
W ostatnich dniach tematem numer jeden w Zjednoczonym Królestwie była panika przy dystrybutorach. Sceny rodem z kryzysu energetycznego lat 70. spowodował niedostatek kierowców ciężarówek, w wyniku czego ucierpiało zaopatrzenie stacji benzynowych. Gabinet Borisa Johnsona na problem zareagował szybko. Do uzupełnienia zapasów skierowano żołnierzy; obiecano również skrócenie procesu ubiegania się o prawo jazdy na pojazdy ciężarowe. Rząd postanowił także zmobilizować posiadaczy stosownych uprawnień, posyłając im listy zachęcające do powrotu do zawodu, a także zaoferować kilka tysięcy wiz pracowniczych dla kierowców.
Ten artykuł przeczytasz w ramach płatnego dostępu
Nie masz konta? Zarejestruj się
-37256087.png)
-37256079.png)

